wyszukiwanie
wpisz słowo kluczowe

System skrojony na miarę
1 marca 2010 13:20
Wdrożenie z sukcesem systemu informatycznego wymaga od szefa projektu dużych umiejętności komunikacyjnych - twierdzi Sławomir Panasiuk, Wiceprezes Zarządu i CIO Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Zwycięzca konkursu CIO Roku 2009.
Wywiad opublikowany w marcowym wydaniu CIO Magazynu Dyrektorów IT.

MAŁGORZATA POKOJSKA, CIO MAGAZYN DYREKTORÓW IT: Na początku sierpnia 2009 r. w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych zaczął działać nowy system depozytowo-rozliczeniowy, kdpw_stream. Był pan jego głównym architektem i szefem wdrożenia. Dlaczego zdecydowano się na zmianę systemu?

SŁAWOMIR PANASIUK, Wiceprezes Zarządu i CIO Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych (SP): Celem wdrożenia było usunięcie barier poprzedniego systemu, który miał ograniczoną wydajność, co przy dynamicznym rozwoju rynku i znacznym wzroście transakcji, mogło nie wystarczyć. KDPW pełni na polskim rynku kapitałowym zarówno funkcję centralnego depozytu papierów wartościowych, jak i izby rozliczeniowej dla wszystkich instrumentów finansowych pozostających w publicznym obrocie. Twórcy publicznego rynku kapitałowego zdecydowali o całkowitej dematerializacji papierów wartościowych. Zgodnie z przyjętymi zasadami i międzynarodowymi standardami instrumenty finansowe zapisywane są elektronicznie na kontach, które prowadzimy dla naszych uczestników. Nasz system zapewnia szybkość rozliczeń oraz gwarantuje ich pełne bezpieczeństwo.

Prawie dziesięć lat temu na Giełdzie Papierów Wartościowych zaczął działać nowy system informatyczny Warset. Prezentowano to jako wielkie wdrożenie o przełomowym znaczeniu. Czy te dwa wdrożenia są porównywalne?

Tych dwóch systemów nie możemy porównywać. Warset, to system transakcyjny, kdpw_stream, to system depozytowo-rozliczeniowy. System giełdowy ma na celu jak najszybsze zestawienie transakcji kupna i sprzedaży oraz rozesłanie informacji o tych transakcjach do wszystkich zainteresowanych, w tym do KDPW. Nasz system z kolei obsługuje wszystkie transakcje obrotu papierami wartościowymi zarówno na rynku regulowanym, jak i nieregulowanym. Struktura kdpw_stream pozwala na dodawanie nowych funkcjonalności dostosowanych do aktualnych potrzeb uczestników rynku.

W jakim czasie KDPW rozlicza transakcje? Jak wydajny jest obecny system w porównaniu z poprzednim?

Wydajność nowego systemu jest trzykrotnie większa niż poprzedniego. Obecnie jesteśmy w stanie rozliczyć ponad milion transakcji dziennie, podczas gdy poprzedni system mógł rozliczyć do 300 tysięcy transakcji. Mamy w ciągu dnia sześć sesji rozliczeniowych oraz możliwość rozliczania transakcji w czasie rzeczywistym - RTGS. Transakcje zawarte na giełdzie rozliczamy w ciągu trzech dni po ich zawarciu, zgodnie z obowiązującą właściwie w całej Europie zasadą, T+3.

Czy są jakieś funkcje KDPW nie związane są z działaniem systemu informatycznego?

System informatyczny obejmuje prawie sto procent naszej działalności. Przez wdrożenie nowego systemu, jego architekturę, zorientowaną na usługi (SOA), udało się zwiększyć efektywność, wprowadzić referencyjną bazę danych i wiele innych usprawnień. Zresztą droga do zmian i ulepszeń jest otwarta. Nasz system tworzy jeden organizm, nie posiada odrębnych podsystemów. To znaczy, że wprowadzenie nowego modułu, nowej usługi wiąże się z wykorzystaniem lub rozwinięciem tego, co już istnieje. W nowym wdrożeniu ulepszyliśmy również mechanizmy odtworzenia działania w sytuacjach awaryjnych. Obecny system jest bardziej bezpieczny, przejrzysty, szybki, efektywny i nowoczesny.

Jak rozumiem, kdpw_stream nie jest prostą modernizacją poprzedniego systemu. Kto jest twórcą tego projektu? Czy korzystaliście z oferty niezależnego dostawcy lub z doświadczeń zagranicznych depozytów lub izb rozrachunkowych?

Poprzedni system wzorowany był na systemie funkcjonującym na rynku francuskim. Wraz z rozwojem rynku, a co za tym idzie, większymi potrzebami jego użytkowników, musiał być na bieżąco rozbudowywany, poszerzany, zmieniany, obecny zaś jest oryginalnym projektem KDPW. Nie jest dziełem jednej osoby, lecz zespołu ludzi. Braliśmy pod uwagę własne doświadczenia, jak i opinie uczestników rynku. Nie korzystaliśmy natomiast z usług niezależnych dostawców, bo w sferze naszej działalności takich nie ma. Systemy informatyczne w organizacjach takich jak nasza są tworzone wewnętrznie, krojone na miarę. Mogliśmy wprawdzie zakupić system, który już działa na jakimś europejskim rynku, ale wymagałby on zasadniczych zmian, bo zakres usług świadczonych przez różne izby rozliczeniowe jest różny. Odmienne są także przepisy prawa obowiązujące na poszczególnych rynkach. Taki zewnętrzny system wymagałby także bardzo głębokich zmian w systemach naszych klientów, a te chcieliśmy minimalizować. Mieliśmy własne doświadczenia i przemyślenia, wiedzieliśmy, czego chcemy. Zależało nam na tym, by podnieść efektywność i poprawić architekturę systemu, ułatwić wprowadzanie nowych usług i zautomatyzować procesy.

Koncepcję systemu tworzył zespół, ale pan nim kierował. Czy nie napotkał pan oporu ze strony uczestników rynku - banków, domów maklerskich, GPW, BondSpotu, NBP, w sumie ponad osiemdziesięciu podmiotów?

Zarówno nam, jak i naszym klientom zależało na sprawniej, bezpiecznej i nowoczesnej obsłudze rynku kapitałowego. Była więc wola wprowadzenia zmian, potrzebnych, ale w miarę możliwości jak najmniej bolesnych, nie rujnujących filozofii systemów informatycznych naszych klientów. I tak rewolucją, choć konieczną, była dla wszystkich zmiana systemu komunikacji wymiany danych i zmiana struktury kont depozytowych. Największe jednak zmiany musiały się dokonać w 28 domach maklerskich i w 14 bankach ściśle z nami współpracującymi. Wszystko to wymagało długotrwałych uzgodnień, bardzo wielu spotkań, rozmów na różnych poziomach i szczeblach.

Jak długo trwało opracowanie projektu i wdrożenie?

Konsultacje z rynkiem trwały około półtora roku, do połowy 2005 r. Przygotowanie szczegółowej koncepcji kolejny rok. Pół roku zajęło opracowanie prototypu systemu. We września 2007 r. zaczęło się testowanie, które trwało dwa lata. Najpierw przeprowadzaliśmy testy wewnętrzne, później z udziałem uczestników rynku. 3 sierpnia 2009 r. nowy system zaczął działać i bez zakłóceń działa do teraz.

Czy to znaczy, że testowanie systemu poszło gładko?

Chcieliśmy uruchomić system już we wrześniu 2008 r., ale jak się okazało, nie wszyscy uczestnicy rynku dobrze oszacowali zakres prac, tłumaczyli się opóźnieniami ze strony dostawców ich oprogramowania. Przesunęliśmy więc termin. Wdrożenie mogło nastąpić przed wakacjami lub w czasie wakacji. Nie byłem przekonany, że wrzesień będzie dobrym terminem, gdyż po urlopach trudniej wraca się do pracy, szczególnie tak skomplikowanej, jak nasze wdrożenie. I to okazało się skutecznym bodźcem. Ostatnie testy odbyły się w niedzielę wieczorem, a w poniedziałek rano, 3 sierpnia, nowy system zastąpił stary.

Jak poradził sobie Pan z problemami komunikacyjnymi? Przecież często trudno się porozumieć w obrębie jednej instytucji.

Uruchomiliśmy bardzo szerokie kanały komunikacji, spotykaliśmy się z naszymi partnerami co dwa, trzy tygodnie. Organizowaliśmy szkolenia, warsztaty. Uruchomiliśmy specjalną stronę internetową, działającą zresztą do dziś, gdzie zamieszczaliśmy odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Wykorzystywaliśmy komunikację mailową, maile były segregowane na stronie według grup klientów. Wytypowaliśmy specjalne osoby do kontaktów z partnerami. Chcieliśmy, by byli oni jak najlepiej obsłużeni, by nie mieli poczucia, że chcemy im coś narzucić. Zdawałem sobie sprawę, że relacje z partnerami są kluczowe dla realizacji tego projektu, więc bardzo staraliśmy się zdobyć ich zaufanie.

Łatwo było zdobyć to zaufanie?


Łatwo nie było, zwłaszcza na początku. No bo cóż, na początku są koszty, dużo pracy, a efekty wydają się odległe i niepewne. Najpierw trzeba było przekonać uczestników rynku do współpracy, by zechcieli, by zaplanowali inwestycje, a potem, by byli lojalni wobec siebie, by działali w jednym rytmie. Przecież te podmioty konkurują między sobą na rynku. Każdy stara się wprowadzić jakąś nowość, by przyciągnąć klientów. Indywidualne projekty biznesowe konkurują z projektem instytucji centralnej, jaką jest KDPW. Chcieliśmy tego uniknąć, dlatego bardzo wcześnie przekazaliśmy naszym partnerom wszystkie założenia projektu, by mieli czas na przygotowanie się, na umiejscowienie tej inwestycji w planach, a potem mobilizowaliśmy ich do działania.

W jaki sposób?


Rozmawialiśmy na różnych szczeblach, i tych najwyższych, zarządczych i na szczeblach wykonawczych. Uruchomiliśmy kontakty robocze, organizowaliśmy spotkania plenarne i kolejno omawialiśmy wszystkie punkty wdrożenia. Rozwinęliśmy system wymiany informacji. Reagowaliśmy na wszelkie sygnały, by nasi partnerzy mieli poczucie, że ich szanujemy i gotowi jesteśmy wspierać. Wprowadziliśmy też miesięczne raportowanie. Informacje te publikowaliśmy na stronach internetowych. Przygotowanie do sierpniowego wdrożenia stało się dla wszystkich, dla nas także sprawą ambicjonalną. W lipcu miałem już wewnętrzne przekonanie, że wszyscy zdążą i nie będzie trzeba uruchamiać procedury awaryjnej.

Jest pan nie tylko dobrym informatykiem, ale też dobrym psychologiem. Gdzie pan się nauczył skutecznego oddziaływania na ludzi?


Pracowałem jako informatyk programista w wojsku i mam doświadczenie w kontaktach z trudnymi partnerami. To są ludzie, którzy stawiają wszystkim wysokie wymagania. Trudno im zaimponować. Klucz leży w odpowiednim ich traktowaniu. Trzeba być otwartym na ich argumenty, okazywać szacunek, ale nie uległość. Starać się budować relacje partnerskie. Pokazać, że mamy wspólny problem do rozwiązania i skłonić do współpracy.

Dziękuję za rozmowę.


Sylwetka Sławomira Panasiuka, CIO KDPW SA
Sławomir Panasiuk jest absolwentem Wydziału Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej, podyplomowych studiów informatycznych w WAT oraz niestacjonarnych studiów doktoranckich w Kolegium Zarządzania i Finansów SGH.
Od 1999 r. zawodowo związany z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych, gdzie przeszedł wszystkie szczeble zarządzania procesami IT. Był szefem zespołu ds. informatycznych systemów aplikacyjnych, dyrektorem działu informatyki, dyrektorem generalnym ds. technologii. W 2006 r. został powołany do zarządu KDPW. Odpowiadał za obszar IT i bezpieczeństwo korporacyjne. W lipcu 2009 r. został wiceprezesem zarządu odpowiedzialnym za prace Izby Rozliczeniowej i Biura Bezpieczeństwa oraz działów: operacyjnego, rozwoju systemów informatycznych, eksploatacji systemów informatycznych.


członkowie Klubu CIO w mediach
10 czerwca 2011
Przemysław Poppe w Selenie
Przemysław Poppe został CIO w firmie Selena FM.
29 marca 2011
Cloud Computing alla Polacca: relacja po spotkaniu
W jaki sposób polscy menedżerowie IT postrzegają model Cloud Computing? Dyskusja w gronie CIO polskich firm, która odbyła się 22 marca br., w ramach kolejnego CIO Espresso, koncentrowała się na problemach gotowości polskich firm do szerszego otwarcia się na model chmury obliczeniowej.
4 marca 2011
Lingua franca CIO i CFO: nie istnieje? istnieje? działa?
Podczas debaty oksfordzkiej w Klubie CIO, pomiędzy CIO i CFO, szefowie IT i finansów dyskutowali o wspólnej komunikacji: drużyna dyrektorów finansowych broniła tezy, że "Lingua franca CIO i CFO nie istnieje... z winy CIO", drużyna dyrektorów IT - starała się tezę obalić.
31 stycznia 2011
Kim jest CIO Roku 2010? Kim jest CIO Nowego Wzoru?
Jurorzy konkursu CIO Roku opowiadają, jakiego CIO poszukiwali. Kim jest CIO przyszłości, jakie cechy, kompetencje reprezentuje, z jakimi zmierzy się wyzwaniami i jaką pozycję może objąć w firmie?
28 stycznia 2011
Tomasz Matuła CIO Roku 2010!
Dyrektor Pionu Infrastruktury TP jest CIO Roku 2010: jury konkursu CIO roku ogłosiło werdykt podczas uroczystej gali, która odbyła się w hotelu Victoria w Warszawie.
17 stycznia 2011
Nadchodzi czas CIO Roku 2010!
Rozstrzygnięcie tegorocznej edycji zakończonego właśnie Konkursu CIO Roku poznamy 27 stycznia br., podczas uroczystej Gali.
12 stycznia 2011
Konkurs CIO Roku: zmagania finalistów
Znamy już finalistów VIII edycji Konkursu CIO Roku. Trwają rozmowy II etapu konkursu.
© copyright 2003-2012 IDG Poland S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.